Skąd ta niechęć?

Bardzo wielu Polaków żywo interesuje się polityką. Emocjonalnie podchodzi do wszystkich wydarzeń i chcąc wysłuchać różnych opcji, ogląda po trzy wieczorne dzienniki dziennie. Z drugiej zaś strony, gdy nadchodzą wybory to swój głos do urn wrzuca na przykład marne 46% uprawnionych. Polacy, jak pokazują badania, postrzegają parlamentarzystów jako jedną z najbardziej skorumpowanych grup. Politycy plasują się także na ostatnich miejscach pod względem zaufania społecznego czy szacunku dla różnych zawodów. Właściwie – czemu?

Najprościej byłoby odpowiedzieć tak jak stereotypowy Kowalski: „No jak to czemu? Bo kradną, a we Sejmie to ich nie ma. Pieniądze nasze biorą, a w ogóle nie pracują, tyko się kłócą” Niech każdy zrobi rachunek sumienia. Ile razy powiedział coś w tym stylu? Ale czy taka jest prawda? Należałoby się poważnie zastanowić.

Niewiele ludzi wie, że praca parlamentu nie odbywa się wcale na sali posiedzeń, a w komisjach problemowych. Każdy poseł i senator ma obowiązek uczestniczenia w pracy którejś z nich. Tak na prawdę to tam tworzone są ustawy. Ludzie często ulegają stereotypowi. Widzą z lubością przez media serwowane zdjęcia z sali posiedzeń, na której znajduje się jedynie kilku, kilkunastu parlamentarzystów. Myślą sobie: „Nie ma ich tam, gdzie powinni być, to tak jak ja bym nie przychodził do pracy.” Tyle, że to nie jest prawda! To, że kogoś nie ma, oznacza, że pracuje i to ciężko. Najprawdopodobniej znajduje się właśnie na posiedzeniu którejś z komisji problemowych, spotyka się ze swoimi wyborcami w terenie albo reprezentuje Sejm na zewnątrz na różnego rodzaju imprezach czy dyskusjach. Ludzie nie wiedzą też, że za każdą nieobecność posłowi odbierana jest 1/30 pensji.

A co do kłótni polityków. Cóż, mi się zawsze wydawało, że na tym polega demokracja. Ale może nie?! Rzeczywiście niekiedy politycy przesadzają, ale jeśli się każdy zastanowi, to ile osób uczestniczy w tych wojnach? Po kilka z każdej partii. Lider i niewielka forpoczta najbardziej wygadanych i sprytnych. Za nimi znajdują się całe rzesze polityków drugiej i trzeciej linii. Ci rzadko pojawiają się w mediach i mało kto kojarzy nawet ich twarz. Jest też kilku Sejmowych prymusów, którzy bardzo ciężko i uczciwie pracując wykuwają sobie powoli pozycję, co często procentuje (jak w przypadku nowego Przewodniczącego PSL-u – Janusza Piechocińskiego)

W mojej ocenie takie poglądy Polaków wynikają w największej mierze z postępowania mediów. Choć w tym przypadku następuje samonapędzający się mechanizm, w którym obie strony są zarazem skutkiem i przyczyną. Media pokazują to co ludzie chcą zobaczyć (a chcą zobaczyć mięso i drakę; chcą być wkurwieni). A społeczeństwo kształtuje swoje opinie w dużej mierze, na tym co mu się poda. Drugim problemem jest krótki czas, jaki minął od transformacji ustrojowej. Wiele osób wciąż nie może się przyzwyczaić i przystosować do nowej rzeczywistości. Na szczęście dla społeczeństwa obywatelskiego, ci ludzie powoli wymierają. Należy uważać, by ten jad, ta śmiertelnie niebezpieczna choroba nie rozprzestrzeniała się i nie zainfekował nas – młodych.

Advertisements