Dzieci tylko płaczą i śmierdzą

dziecko

Trudno wymyślić sobie lepszy wieczór, niż dzisiejszy. Leżę sobie nad dużym, hotelowym basenem na leżaku w Turcji, zaś dookoła mnie biegają dziewczyny w bikini i kelnerzy z tonami jedzenia. Oczywiście, dziewczynom tym towarzyszą biznesmani przypominający kulę do kręgli i trudno powiedzieć, czy mają więcej pieniędzy czy brzucha. Ale jednak nie to skłoniło mnie do napisania tego postu.

Otóż przebyłem chyba najgorszą podróż w życiu. Pomijam fakt, że w samolocie siedziałem prawie na samym końcu w związku z czym ryk silników było słychać bardziej niż normalnie bo… Silniki zagłuszał kilkuletni dzieciuch, który non stop przez trzy godziny nie robił nic innego oprócz wydawania z siebie wrzasków, które cudem nie rozbiło okien w samolocie. Uwierzcie mi, że jestem bardzo cierpliwy i tolerancyjny, ale dzisiaj to ja miałem w połowie drogi ochotę wyskoczyć z samolotu i zamiast w Turcji, skończyć w Bułgarii.

Rozumiem, że kiedyś każdy z nas był takim małym brzdącem, który nie robi nic pożytecznego dla świata, a tylko wierci się, śmierdzi, płacze i krzyczy. Ale bez przesady. Jeżeli rodzic nie potrafi przez trzy godziny zapanować nad bachorem, którego wszyscy pasażerowie mają dosyć, to coś tu nie gra. Chyba czas coś zrobić i dzieciaka uspokoić. Możliwe, że o wychowywaniu nie mam bladego pojęcia – bo nie mam i nie mam mieć zamiaru przez najbliższe 10 lat – ale nasuwa się jedno, zasadnicze pytanie. Jeśli nad kilkuletnim szkrabem rodzice nie potrafią zapanować, to jak zapanują gdy będzie starszy? Odpowiedzi są dwie. Pierwsza, dosyć pesymistyczna i stereotypowa brzmi, że to on zapanuje nad nimi. A potem będzie lał matkę krzesłem, ojca nogą od stołu, a siostrę sprzeda w WoWie. Jako jednak, że są to przykłady o wiele przesadzone i przekoloryzowane, raczej nie preferuję tego typu odpowiedzi.

Odpowiedź, którą preferuję brzmi następująco – dzieciak wyrośnie z tego. Ukształtuje go społeczeństwo, wiek, otoczenie, nauczyciele i dresiarze, a również doświadczenie. Może, że będzie to dziecko wyjątkowo poszkodowane przez ADHD oraz inne JP i HWDP. Każdy z nas kiedyś sprawiał wrażenie rozpieszczonego potwora, który potrafi niemiłosiernie ugryźć w nos, jeśli na czas nie da mu się butelki z piciem.

O co więc tu chodzi? Wydaje się, że najpierw na bachora narzekam, a teraz go bronię. Narzekam, bo mam na co, tak samo jak i przeciętny Kowalski. Każdemu z nas prawdopodobnie takie sytuacje się przytrafiły, przytrafiają i będą przytrafiać. Że potencjalne kilka miłych godzin zostaje zamienionych w koszmar przez małe stworzonko, którego uspokojenie graniczy z cudem*. Trzeba jednak brać poprawkę, bo choć dziecko jest rozwydrzone, być może rozpieszczone i niemiłosiernie hałaśliwe, to ma zaledwie kilka lat i prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy, co robi. Dlatego Wy – przemądrzali hejterzy – weźcie to pod uwagę następnym razem, gdy wkurzy was jakiś dzieciuch. Zapomniał wół, jak cielęciem był.

___________________
*  a tym, którzy owego cudu potrafią dokonać, gorącą gratuluję 🙂

Reklamy